Gdzie Diabeł Mówi Dobranoc Blog

0

Chennai (MADRAS)

Nie wiem ile razy się spociłem w nocy. Razem z tym co dzień wcześniej to pewnie z naście razy. Ubranie miałem już strasznie uklejone. Czułem się wymięty jak bibułka od klubowych. To wielki kraj i przemierzanie go wymaga wyrzeczeń. Spanie w slipperze wymaga...

0

Hyderabad – Chennai (MADRAS)

Pobudka p 7:40. Tradycyjny prysznic poranny, banan i pakowanie. Do 10 musimy się wyczekoutować. Zabawne są tutaj 24-godzinne doby cholowe. Jak się zameldowałeś o 10 to do 10 następnego dnia trzeba się zwinąć. Jak o 18 to 18 następnego dnia. Czasami...

0

Hyderabad

Każdy dzień ma swój porządek. Budzimy się i poranna odświeżająca kąpiel, zwłaszcza gdy nie ma klimy. Potem mycie zębów, oczywiście w wodzie butelkowanej. W ogóle wykluczone jest tutaj picie i mycie czegokolwiek w kranówce. Tak na wszelki wypadek. Wybór kreacji i nacieranie się kremami...

0

Aurangabad – Hyderabad

Dochodziłem powoli do świadomości po nocy w pociągu. W sumie było lepiej niż się spodziewałem. Wciśnięty na środkowym leżu pomiędzy plecaczkiem z najważniejszymi rzeczami, rozwiniętym śpiworem, a końcem wyrka. Wagon powoli budził się do życia i arteria korytarza roztętniła się porannym pulsem przesuwających...

0

Aurangabad – Ellora

Śniadanie nie różniło się bardzo od tego z poprzedniego dnia, ale Iza tym razem wziąła odważniej masala omlet. Ja też. Banany jak zwykle. Nasz kierowca już czeka. Dziś też sporo do zwiedzania ale atrakcje położone znacznie bliżej. Zaczynamy od Ellory położonej...

Aurangabad – Ajanta 0

Aurangabad – Ajanta

Dzień z gruntu łatwy. Wszystko zaplanowane. Spałem znacznie lepiej niż ostatnio – przypadek, czy przyzwyczajenie? 7:30 Czas się zrywać, bo o 9 ma być kierowca. Przy okazji poranne polowanie na prusaki w łazience – a niby taka marmurowa. Śniadanie –...

0

W drodze do Aurangabadu

Kiepsko sypiam. Ta zmiana czasu mnie trochę wykańcza. Iza serwuje melatoninę ale nic to nie daje. I tak dziś obudziliśmy się wcześniej, bo to dzień wyjazdu do Aurangabadu i musieliśmy się wyczekoutować z hotelu przed dziewiątą. Przez ten brak okien w hotelu (jedyne wychodziło na korytarz) wydawało...

Bombaj – dzień pierwszy 0

Bombaj – dzień pierwszy

Na tutejsze śniadanie nawet nie usiłowaliśmy wstać. Wygrzebaliśmy się ok. 13 lokalnego czasu. U nas to dopiero 8 rano. Zaczęliśmy od czegoś prostego, czyli z lacza bez planu. Spodziewałem się inwazji czegośchcących zaraz od progu hotelu, ale nie było źle. Trochę tam taryfiarze, ale tyle...

0

W drodze do Indii

Kilka dni przed wylotem bałem się całej imprezy. Ściskało mnie w dołku, słabo spałem, a kupa nie trzymała się kupy. Trochę więcej to było niż zwykły stres przedwyjazdowy. W końcu jednak ruszyliśmy w drogę. Od razu okazało się, że spora część obaw związana...

0

Wiza do Indii

Wiza jest ciekawym sposobem na wyciągnięcie dodatkowej kasy od turystów. Taki rodzaj biletu wstępu do kraju. Żeby jeszcze dostęp do okienka kasowego był normalny – ale nie. Żeby kupić ten „bilet” trzeba najpierw dostarczyć stosowne dokumenty. Nie ma więc co marzyć...