Brugia

Co zrobić wczesną jesienią? A może późnym latem? Człowiek o niektórych fajnych, urokliwych miejscach czasem nawet nie wie. Tak było z Brugią. Szukając tanich lotów na Fly4Free co jakiś czas pojawiał się artykuł – jako propozycja zwiedzenia tego belgijskiego miasteczka – okraszona serią bardzo zachęcających zdjęć. I jakoś ta Gandawa na wrzesień mi pasowała. Liczyłem na dobrą pogodę jeszcze. Miałem też na koncie Wizzair złotówki za transakcje kartą więc bilety w zasadzie by nie kosztowały. No i znalazłem termin od 10 do 13 września. Taki ładnie wydłużony weekend o piątek. Wylot w czwartek wieczorem po pracy i zużyty tylko jeden dzień urlopu. Cena biletów 240zł za 2 bilety w dwie strony. Realny koszt – 0zł 🙂 Dlatego odżałowałem wliczone w tą kwotę 24zł za rezerwacje miejsca. Bałem się, że jak nie zarezerwuję miejsca to będziemy z Izą siedzieć osobno. Wcześniej nie było rezerwacji i każdy siadał gdzie chciał. Chwalono się przecież, że jak ludzie nie szukają swoich miejsc to szybciej siadają i boarding trwa krócej. A teraz niespodzianka – zmiana. I chwalą się tera,z że jest lepiej. A tak naprawdę to zrodziły się nowe możliwości na dodatkowe opłaty. Są też plusy. Nie trzeba się pchać żeby zdobyć lepsze miejsce. Można spokoje wysiedzieć aż większość siądzie.

Niestety samoloty do Brugii nie latają. Co za pech. Znowu trzeba kombinować. Z mapy wygląda to kiepsko chociaż przyroda nie znosi pustki i transport z lotniska Charleroi jest. Można się dostać bezpośrednio do kilku miast Belgii. Tanie linie sprytnie nazywają lotniska zbitkiem słów z prawdziwej miejscowości i dużym znanym miastem w okolicy. Tak powstał jeden z wielu potworków jak Bruksela-Charleroi, przy czym ta kreska między wyrazami ma aż 60 km. Natomiast Brugia jest prawie 160km dalej. I jakby nie patrzeć – przeszło 2h jazdy. Trudnego zadania transportu z lotniska podjęła się firma Flibco. To spora zmiana ponieważ gdy poprzednio zwiedzaliśmy Brukselę – brak konkurencji – spowodował naprawdę wysokie ceny. A teraz Trasę Charleroi – Bruksela – Gandawa – Brugia mogliśmy pokonać taniej niż wcześniej do samej Brukseli. Oczywiście w jakiejś promocji. Razem Wyszło za dwie osoby w dwie strony 30 euro – co uważam za całkiem uczciwą cenę. w Charleroi wylądowaliśmy ok 20:30 i niestety – z bezpiecznym zapasem – autobus mieliśmy dopiero 21:45. Czyli planowe dotarcie do hotelu – ok północy. Autobus okazał się wygodnym prawie luksusowym pojazdem i był w 70 procentach pusty. Pewnie ze względu na porę. Podróż ubarwiała nam para która okazała się z Rosji, chociaż część męska miała korzenie z Polski. I byli gdzieś z bardzo daleka. Kamczatka albo okolice. Pili wódkę i częstowali jakiegoś tubylca który ostatecznie wysiadł w Gandawie. Zabawne bo mówili trochę po rosyjsku, angielsku, polsku a gość próbował także po francusku. Co raz gorzej mu szło bo wódka robiła swoje.

Słabym punktem naszej wycieczki do Brugii były noclegi. Nie chodzi o to, że było trudno czy noclegi niedobre, tylko idea tanich wyjazdów w tak drogim kraju nabrała nowego znaczenia. Tzn miało być wygodnie i blisko centrum. Najlepiej żeby wszystko można było zrobić na nogach. Takim hotelem był Ibis Budget położony na ringu starego miasta i obok dworca. Same plusy, ponieważ na dworzec dojeżdżał autobus z lotniska i nie trzeba było już długo tułać się po nocy. A na drugi dzień Stare miasto – czyli to co najważniejsze w Brugii – zaraz po drugiej stronie ulicy a do ścisłego centrum 20 min poprzez zabytkowe miasto. Tylko ta cena – jak za 3 dni dość słona. Biorąc pod uwagę że Ibis Budget – to jak sama nazwa wskazuje budżetowe hotele. Pewnie na tutejsze warunki to też budżetowe. Reasumując – za 3 dni zapłaciłem 1100zł ze śniadaniem a w lokalnej walucie prawie 262 euro co dawało 87 euro z noc. A w Polsce w takim hotelu można za 100zł a w promocji to nawet za 39.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *