Ogólne

31 Maj

Gorączka wyjazdowa

Zazwyczaj pod koniec danego roku rozpoczynam „pracę z kalendarzem”. Praca polega na szukaniu długich weekendów i wstępnym przypisaniu do nich ciekawych wyjazdów. Dzięki temu można zminimalizować ilość urlopu aby starczyło na więcej wyjazdów. Rok 2015 wygląda bardzo korzystnie. Majówka słaba ale weekend z Bożym Ciałem w czerwcu czy z 11 listopada wygląda zachęcająco dla 9-cio dniowych podróży w nieodległe lokacje.  Nieźle wygląda koniec roku a jeżeli wliczy się święta można zrobić długi wyjazd gdzieś dalej. Przełom roku jest jednak trudny i ciężko o dobre promocje w lotach. Ostatnie Indie wyszły dobrze ale chwilowo na ten rok sprawa wygląda słabiej. A w tym okresie świetnie pasuje Sri-lanka. Ciepło i dostatecznie egzotycznie a przy tym bez wizy jak do Indii. Indie ostatnio rzucają kłody pod nogi turystom z Polski. Wiza jest dosyć droga a na dodatek w tym roku utrudnili jeszcze jej zdobycie poprzez zbieranie danych biometrycznych – więc jedna osoba nie mogła zawieźć np 2 lub więcej wniosków dla znajomych tylko każdy musiał przybyć osobiście i zostawić odciski palców. Potem trochę odpuścili i ci co przysyłali wnioski wizowe pocztą byli z tego obowiązku zwolnieni. Ale i tak nie jest to krok w dobrą stronę. W tym kontekście Sri-Lanka wygląda dobrze. Kraj ciepły zimą i kulturowo podobny do Indii. Niestety chwilowo brak dobrych promocji na przełomie roku. A chciałbym kupić bilety poniżej 2000zł/osobę. A lepiej by było ok 1600zł.

Za to pozostały grafik ładnie się wypełnia. Jeszcze w październiku zeszłego roku zakupiłem bilety do Paryża na czerwiec w tygodniu z Bożym Ciałem. Była to promocja Lotu z gatunku „Szalona Środa” Zabawne, że kupując przez jakiegoś egzotycznego pośrednika było nawet taniej niż na stronie LOT. Cena – Niecałe 350zł/osobę. Niby drożej niż tanimi liniami, ale tanie linie latają do Beauvais – jak już pisałem – miasta położonego przeszło 80km od Paryża. Jeżeli doliczyć cenę dojazdu to w zasadzie wychodziło tylko trochę taniej a przeszło godzinę w jedną stroną można zaoszczędzić. LOT ląduje bowiem na Lotnisku Charlesa de Gaulle czyli tuż pod miastem. Poza tym poprzednio obiecaliśmy sobie że wrócimy tu gdy będzie cieplej i mam nadzieję że w czerwcu będzie.

Podobnie było z Japonią. Trafiła się promocja na miesiące wakacyjne. Na przełomie lipca i sierpnia mamy zwykle w pracy przerwę wakacyjną i nie trzeba się nikogo prosić o urlop – sami wysyłają. Święto NMP w sierpniu wypadało w sobotę i przepadło. Jednak lepsze ceny znalazłem w tym właśnie terminie. Zatem 2 tygodnie w Japonii od początku sierpnia – witaj egzotyko!!! Bilety zakupiłem w listopadzie. Niestety nie miałem tyle kasy i musieliśmy zrzucić się z Izą. Ale warto było ponieważ jeden bilet do Osaki kosztował 350 euro – czyli poniżej 1500zł na osobę – to lubię. Jednak Były minusy – wylot z Wiednia. Czyli do ceny biletu trzeba doliczyć jeszcze koszt dojazdu. Kiedy kupowałem te bilety , rozkład jazdy i cennik Polskiego Busa na sierpień nie był jeszcze znany. Ale warto było zaryzykować. I proszę – właśnie z 3 tygodnie temu zakupiłem bilety z Katowic do Wiednia i z powrotem za 45zł od osoby. Niestety na bilety za 2 złote już się nie załapałem ale i tak uważam, że to dobra cena. Nocna jazda była by w sam raz i mielibyśmy przeszło 3h na dojazd na lotnisko – ale ta opcja wydawała się zbyt ryzykowana. Jeżeli autobus popsuł by się w nocy nie zdążylibyśmy na lot. Opcja wyjazdu dzień wcześniej – na dzień wymagała noclegu tranzytowego w Wiedniu, oraz drugiego noclegu tranzytowego przy powrocie. Bezkrytyczny ich zakup podrożył by te bilety – może nie do granic opłacalności ale ostatnia promocja Turkish Airlines pokazała, że można z 1700zł polecieć do Tokio czy Osaki z Warszawy – Bez kombinacji. Termin wprawdzie tej promocji był inny i nam niepasujący ale sama świadomość wystarczy. Na pomoc przyszły punkty w AccorHotels misternie zbierane w podróżach służbowych i czasami prywatnych. To pozwoliło obniżyć koszty noclegów do 50zł za dwójkę za śniadanie za noc. Po raz kolejny okazało się, że planowaniu podróży trzeba działać wielo-platformowo i wizją. A to już nie długo…

Potem sporo czasu spędziłem na podglądaniu promocji – których było sporo ale żadna nie pasowała terminem ani kierunkiem. Aż tu nagle… coś czego akurat szukałem na ten termin – Teneryfa na Kanarach. Śliczny termin od soboty do soboty – Ryanair-em. Wprawdzie z Berlina ale termin i godziny pozwolą wziąć tylko 4 dni urlopu i cieszyć się wyspą przez 5 pełnych dni. Godziny wylotu i przylotu pozwolą nam mieć noclegi tranzytowe w Poznaniu u siostry Izy i dojechać bez spinki. Cena 450zł od osoby. W podobnym terminie można było znaleźć lot o 300zł drożej z Warszawy na Gran Canarię ale wyspa ta jest mniej ciekawa do zwiedzania. W ogóle czasami ten kierunek można znaleźć taniej ale jak się chce przypasować termin to potrzebne są kompromisy.

Szukałem też coś mniej zobowiązującego zaraz po wakacjach. Chodził za nami wypad na weekend na piwo do Brukseli. Wybrałem fajny termin we wrześniu od czwartku wieczorem do niedzieli. Potrzebny będzie w zasadzie jeden dzień urlopu – piątek. Po chwili zastanawiania doszedłem do wniosku, że można by dojechać z Charleroi do Brugii – zwanej Wenecją północy. W końcu w samej Brukseli już byliśmy. To trochę dalej ale bilety autobusowe można kupić już od 10 euro w 2 strony. Sprawa jeszcze się waży ale temat wygląda kusząco.

Zostaw Komentarz