Paryż – centrum

Łózko mają tu dość wygodne. Tylko pokój ma małe okno i jeszcze częściowo przysłonięte drzewem na zewnątrz. To powodowało, że w pokoju było znacznie ciemniej i rano długo nie można było się zorientować czy jest już późno. Pokój miał trochę inne rozmieszczenie niż ten z poprzedniego wyjazdu i wydawał się trochę mniejszy chociaż one wszystkie nie są zbyt duże. Łóżko oczywiście zajmowało najwięcej miejsca ale było też małe biurko, Spora szafa ale z niewielką ilością półek, Stolik śniadaniowy na dwie osoby. Podstawowa zaleta to mała kuchenka połączona z kotytarzykiem, gdzie było wszystko żeby przyrządzać posiłki. Dlatego właśnie wybrałem po raz drugi ten rodzaj hotelu. O ile obiad można zjeść na mieście to śniadanie i kolacje lepiej robić samemu. Śniadanie w przeciętnym hotelu to 10 euro od osoby w biednym to 7. No i trzeba na nie wstać. A tu – jeśli kupi się w markecie potrzebne składniki – to mozna taniej, równie smacznie i w piżamie. A wieczorem winko bo jest i korkociąg i szkło. Niestety przez wczorajszy późny przyjazd nie zrobiliśmy żadnych zapasów. Iza przezornie miała kanapkę a ja musiałem na wstępnie poprzestać na kranówce.

DO stacji RER C mamy ok 10 minut na piechotę. Po drodze mijamy znany nam sklap spożywczy Lakhsmi gdzie czasem kupowaliśmy wino i piekarnię która także przygotowywała kanapki. Zakupiłem więc na śniadanko kanapkę ze świeżej bagietki z kurczakiem. Stacja Ivry-sur-Seine znajduje się w drugiej strefie co odrobinę komplikuje. Nie można jechać RERem na pojedyńczym bilecie z drugiej strefy do centrum. Mozna metrem ale stacja metra była dużo dalej. Bilet do centrum kosztował powyżej 2 euro i tyle samo kosztował by powrotny a całodzienny na dwie strefy na wszystkie rodzaje komunikacji 7 euro. Ten wydatek – ze względu na komfort wydawał się najlepszy. Bilety można było zakupić w automacie i zapłacić kartą. Potem jeszcze tylko wpisać imię i nazwisko i datę dnia ważności. Długopis trzeba mieć własny.

Planu jasno sprecyzowanego nie mieliśmy. Pogoda świetna więc można spacerować i delektować się widokami na zabytki. Dobrą stacją na start było Saint-Michel – Notre-Dame. W sasadzie blisko wielu atrakcji a przede wszstkim katedry. Do samej Katedry można wejść za darmo, tylko trzeba odstać parę minut w kolejce, która dosyć szybko idzie. Katedra jest mocno osadzona w historii Francji i praktycznie widziała wiele najważniejszych dla Francuzów wydarzeń. Robi wrażenie zarówno z zewnątrz jak i wewnątrz. Rezygnujemy z płatnego wejścia na wieże ponieważ byliśmy tam poprzednim razem. Skoncentrowaliśmy się na spacerze wokół. Pokręciliśmy się po wschodnim cyplu wyspy Cité na której stoi Notre-Dame. Pogoda świetna i widoki bardzo ładne. Dobrze że w ostatniej chwili zdecydowałem się założyć krótkie spodenki. Z wyspy udaliśmy się przez most Pont Saint-Louis w poszukiwaniu miejsca na kawę. Zbliżała się pora lunchu i wszystkie knajpy były pełne. Jednal znaleźliśmy miejsce na zewnątrz w kawiarni Le Lutétia. Kawa z mlekiem 6 euro a Iza dodatkowo zamówiła sałatkę za 12. Mnie jeszcze trzymała kanapka.

Na trasie spaceru mieliśmy kolejno: Kościół Saint Gervais Saint Protais, Place de l’Hôtel de ville oraz  Wieża Saint-Jacques gdzie na niewielkim zielonym skwerze odpoczywało sporo Francuzów – leniuchując bezpośrednio na trawniku.

Przeszliśmy najstarszym mostem w Paryżu – Pont Neuf do miejsca gdzie spalono wielkiego mistrza Templariuszy Jakuba De Mole na Zachodnim Cylu wyspy Cité. I drugą stroną rzeki do mostu Pont des Arts Słynącego z tysięcy kłódek miłości. Z kłódek została juch chyba tylko miłość ponieważ czytałem dnia poprzedniego, że ze względu na wagę kłodek, grożącą zawalenim mostu postanowiono je zdemontować a barkierki do której je przymocowywano, zamienić na pleksowe aby było trudno kontynułować wieszanie. Jak doszliśmy do mostu kłódek już nie było, barierki wymieniono na tymczasowe a lokalni artyści obmalowywali je graffiti.

Został jeszcze całkiem fajny wieczów z piekną pogodą. Postanowiliśy skorzystać z naszych całodniowych biletów i podjechać na Wzgórzę Montmartre na którego szczycue stoi Bazylika Najświętrzego Serca. Ze wzgledu na położenie jest to ważny cel turystów wierzących i nie, ponieważ ze wzgórza – a chcących wejść na kopółę bazyliki – także zniej, rozciga się wspaniała panorama miasta. Najpopularniejszy sposób aby się tam dostać to jazda do stacji metra Anvers. Stąd – po przejściu krótkiej Rue de Steinkerque – pełnej pamiątek a także chińskiego badziewia, mozna dojść do dolnej stacji kolejki linowo torowej, dzięki której można zaoszczędzić na zelówach i wjechać na szczy wzgórza. Opcja ciekawa zwłaszcza, że mozna to zrobić na zwykłym miejskim bilecie komunikacji – pod warunkiem że ma się jeszcze ważny. Nasze całodzienne oczywiście działają i mozna skorzystać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *