Drezno

W końcu ruszyliśmy. Niby bez wielkich przygotowań ale lepiej było główne punkty wyprawy zaplanować ze względu na odległości. Mieliśmy to przy dawnej wyprawie do Hiszpanii. Wydawało się, że 21 dni to tyle że nie trzeba się śpieszyć. A jak przyszło co do czego to wyszło, że na wszystko brak czasu i potrzebna jest żelazna dyscyplina co skutkowało wstawaniem o 6 rano co w wakacje nie cieszy się popularnością. I tu trzeba było pogodzić spokojną jazdę z wyważonymi odpoczynkami z czasem przeznaczonym na zwiedzanie. Drezno wydawało się ok.  700 km od nas – dostatecznie daleko ale równocześnie blisko by późno wyjechać (śniadanie, pakowanie auta i koniecznie poranna kawa) i o rozsądnej godzinie przyjechać.

 Przyjechaliśmy do Hotelu ok 19. Tak miało być, by był czas jeszcze na wieczorny spacer po mieście. Byłem tu w maju w czasie powrotu z podróży służbowej i pomyślałem, że można by Izie pokazać to ładne miasto. Ze względu na koszty wybrałem Hotel Ibis Budget trochę za miastem. Dokładnie Ibis Budget Kesselsdorf. To przeszło 10 km za miastem – w spokojnej okolicy, ale wymagany dojazd do centrum autem. Miałem przygotowane 2 parkingi w centrum ale w strefie płatnego parkowania. Pamiętałem jednak, że płatne jest do 20. Zameldowanie poszło gładko, recepcjonistka wykazała się wystarczającą znajomością angielskiego. Zresztą przeprowadziłem czek-in online więc na miejscu formalności było naprawdę mało. Hotel na zadupiu ale pełny. Większość osób to chyba właśnie przejazdem na wakacje.

Ten Ibis to prawdopodobnie zaadaptowany Hotel Etap. Była taka sieć – dość tania, ale miała sporo kompromisów między ceną a jakoś. Jedną z nich była łazienka. A w zasadzie coś co ją udawało. Umywalka była bezpośrednio w pokoju, niekoniecznie w pobliżu. Mogła być na drugim końcu pokoju. A prysznic z wc wyglądał jak na statku. Nawet trochę gorzej. Na 1m kwadratowym zamieszczono prysznic i plasticzany kibel bez deski. Nie że ją urwało. Bez deski z założenia. Zmiana nazwy niewiele tu zmieniła. Na plus jest gdzie się wyspać i umyć dodatkowo jest skromne śniadanie.

W mieście byliśmy 20 minut przed dwudziestą. 50 eurocentów wystarczyło na postój przez całą noc. W mieście pełno ludzi, sezon ogórkowy w pełni. Obeszliśmy z grubsza całą starówkę. Na drugim brzegu Elby był nawet jakiś koncert niemieckie kapeli. Na pewno. Było kilka tysięcy osób.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *