Portugalia 2016

4 Sie

Picos de Europa

Góry o których dowiedziałem się całkiem niedawno. To znaczy zdawałem sobie sprawę z ich istnienia i ogólną lokalizację ale nic poza tym. A tu proszę. Nocujemy w samym centrum tych gór. Nad kampingiem pręży się potężny masyw. Na oko cały dzień wchodzenia. A końcówka dla samobójców. Cale szczęście jest kolejka linowa. Niestety wieść niesie, że niezwykle oblężona. Trzeba wstać wcześnie. Kolejka startuje o 9:00. Przygotowujemy dzień wcześniej plecaki i prowiant na drogę. Tak żeby umyć tylko zęby i iść.

Dzień wstaje późno. Przed ósmą jest jak u nas o szóstej. A przed dziewiątą tak samo. Noc okazała się bardzo zimna. Nad ranem to już walczyłem żeby nie dygotać. A miałem założony polar i długie spodnie. Po prostu dostaliśmy do wyjazdu zbyt cienkie śpiwory. Wszystkie nasze wspominki z poprzednich wyjazdów do ciepłych krajów, odpowiadały nam, że będziemy się smażyć w ciepłe. Nie wzięliśmy pod uwagę, że to jednak północ Hiszpanii i w górach. Prognoza pokazała, że było 6 do 9 stopni w nocy. Prawie jak u nas w Bieszczadach o tej porze roku.

Przy kasie jesteśmy 15 minut przed oficjalnym otwarciem ale kolejka już jeździ a kasa otwarta. Tu i tu niewielka kolejka. Kupujemy bilety w dwie strony po 17 euro każdy. Można w jedną stronę za 12 ale lepiej zostawić to dla wyczynowców. Kolejka jedzie niecałe 4 minuty i po chwili widzimy dolną stacje i nasz kemping jak na Google maps w widoku satelitarnym. Kolejka wjeżdża na 1847 metrów pokonując ok 1000 metrową przepaść.

Jest jeszcze wcześnie a my bez śniadania. Na górze trochę ludzi jest ale ogólnie to jeszcze pustawo. W knajpie na górze pustawo. Mieliśmy własną wałówkę, ale uznaliśmy że coś małego do kawy nam się należy. Zamówiliśmy zapiekanki które pan nazywał szumnie panini a było to połowa półbagietki i to niezbyt wypasiona. Iza w kompozycji cztery sery a ja z szynką. Małe nie małe ale smaczne. Po 3.5 za sztukę i 1.6 za kawę.

Większość ludzi kończy tą wyprawę na zrobieniu fotek z platform widokowych. A widoki są rzeczywiście imponujące. Dla osób z większym zacięciem dopiero tutaj otwiera się droga do prawdziwego zwiedzania. Wokół szczyty powyżej 2500m. W zależności od pogody, która wydawała się chwiejna, mieliśmy kilka wariantów tras. Generalnie chodziło o jakąś pętlę. Od chodziliśmy wygodną ścieżką coraz dalej od stacji kolejki. Wokół wyludniało się i na trasie zostali przeważnie zostali tylko ci co chcieli połazić po górach a nie tylko lansować się przy kolejce. Szło dobrze mi mieliśmy plan na pętlę ze schroniskiem w połowie drogi gdzie mieliśmy zjeść drugie śniadanie. Droga stawała się coraz trudniejsza i stromsza. Ale widoki wynagradzały. Schronisko było na wysokości ok 2360m i chyba już pobłyskiwało w oddali. Im wyżej tym pogoda chwiała się coraz bardziej. W dodatku schronisko – im bliżej go było – tym wyglądało dziwnej. Jakieś takie niewielkie. A może to zakłócenia perspektywy? Rozgałęzienie. W prawo na szczyt 2500m w lewo schronisko. Szczyt kusi ale jest wysoko i trzeba wracać tą samą drogą. Wizja jedzenia i odpoczynku przeważała.

Schronisko to żadne schronisko. Buda o kształcie iglo obrzucona blachą. Dlatego tak pobłyskiwała w oddali. Pomieści tylko tego gościa co stoi w drzwiach i wali kloszardem. Przez ramię widać kuchnię i jego leże. To raczej nie schronisko tylko wartownia. Można kupić picie w drzwiach, może awaryjnie zamocować na podłodze. Tymczasem zaczyna mocno kropić i nie ma nawet zacisznego miejsca żeby zjeść i posiedzieć. Droga którą mieliśmy wracać słabo się rysuje a w tej pogodzie wygląda ekstremalnie trudno. Nie ma co ryzykować. W końcu i tak weszliśmy wysoko. Obwieszczamy odwrót tą samą drogą. Wciśnięci gdzieś w skalny kąt konsumujemy.

Im niżej tym deszcz dopuszcza. Chmura zostaje wyżej ale ogólnie jest chłodno. Ludzie jeszcze idą w górę ale widząc wracających przemoczonych – mina im rzednie. Na wysokości kolejki deszcz już nie pada i ruch tam jak gdyby nigdy nic. Dosychjąc pijemy pożegnalną kawę w kolejkowym barze.

Przez pogodę zeszliśmy wcześniej więc był czas na rozpracowanie wina z regionu Nawarra i drzemkę. Tym bardziej, że deszcz nas dogonił w namiocie.

IMG_20160804_232657

IMG_20160804_232729

IMG_20160804_232755

IMG_20160804_232857

IMG_20160804_232921

IMG_20160804_233017

IMG_20160804_233044

IMG_20160804_233108

IMG_20160804_233125

Zostaw Komentarz