Jaipur

Iza od rana jest nie w sosie i szuka zaczepki. To źle tamto niedobrze a to za długo. W końcu poszło na noże i musieliśmy posiedzieć w narożnikach jakiś czas. A wszystko przez niepewną organizację dni następnych. W niedzielę 5 lutego chcieliśmy wyruszyć do parku narodowego Rantambore gdzie między innymi można zobaczyć tygrysy. Organizacyjnie to wygląda dość skomplikowanie. Po pierwsze trzeba zarezerwować safari po parku. Można przez jakieś biuro turystyczne ale należy spodziewać się jakiejś prowizji. Można przez internet ale jak to w Indiach wszystko jest trudniejsze. Musiałem założyć u nich konto – nie wiedzieć po co. Przecież i tak następnej rezerwacji nie będzie. Po czegotojaniemusiałemwypełnić następuje płatność. Można płacić debetowymi. Ale płatność się wysypywała. Wybrałem kartę kredytową. Fizycznych już nie mam ale mam wirtualną kartę kredytową ING. Tyle, że ważność skończyła się tydzień remu a na dodatek nie ma tam kasy. Spróbowałem jednak. Pytał o dane do karty które w żaden sposób nie mogły wpłynąć na transakcję np. adres czy nr telefonu. Po przejściu kilku tajemniczych ekranów doszedłem do strony gdzie znów mogłem wybrać rodzaj karty i tym razem wybrałem swoją debetową z PKO i tym razem poszło. Czyli całkiem bez sensu bo deklarowałem, że zapłacę jedną a zapłaciłem inną. No to teraz został transport. Trzeba kupić bilety do Sawai Madhopur – skąd safari się zaczyna. Wybraliśmy wycieczkę popołudniową więc od rana z Jaipuru powinniśmy dojechać. A po safari potrzebowaliśmy jeszcze wieczornego transportu do miasteczka Kota gdzie przenocowalibyśmy i gdzie mielibyśmy bazę wypadową na następną atrakcję – Bundhi. Zapasy czasu mamy półtoragdzinne więc lepiej żeby wszystko się udało. Dziś w planach mamy pałac Hawa Mahal i wyjazd do miasteczka pod Jaipurem, gdzie znajuje się kolejny fort – Amber. Badi Chaupar

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *