Kategoria: Indie południowe 2010

0

Mamallapuram – Puducherry

Stoimy na przystanku bypass bus station. Tak to się nazywa bo nie ma ani budki ani zatoczki. Nic nie ma. Za to są inni ludzie. To pocieszające. Trzeba było się tu dostać. Bo autobusy...

0

Chennai (MADRAS) – Mamallapuram

Niestety tak jak wcześnie się zameldowaliśmy tak wcześnie musieliśmy się wymeldować. Budzik w telefonie dociera jak z zęzy tankowca. 6:40 pobudka. Pakujemy się i schodzimy się wymeldować. A potem na śniadanko które niestety nie...

0

Chennai (MADRAS)

Nie wiem ile razy się spociłem w nocy. Razem z tym co dzień wcześniej to pewnie z naście razy. Ubranie miałem już strasznie uklejone. Czułem się wymięty jak bibułka od klubowych. To wielki kraj...

0

Hyderabad – Chennai (MADRAS)

Pobudka p 7:40. Tradycyjny prysznic poranny, banan i pakowanie. Do 10 musimy się wyczekoutować. Zabawne są tutaj 24-godzinne doby cholowe. Jak się zameldowałeś o 10 to do 10 następnego dnia trzeba się zwinąć. Jak...

0

Hyderabad

Każdy dzień ma swój porządek. Budzimy się i poranna odświeżająca kąpiel, zwłaszcza gdy nie ma klimy. Potem mycie zębów, oczywiście w wodzie butelkowanej. W ogóle wykluczone jest tutaj picie i mycie czegokolwiek w kranówce....

0

Aurangabad – Hyderabad

Dochodziłem powoli do świadomości po nocy w pociągu. W sumie było lepiej niż się spodziewałem. Wciśnięty na środkowym leżu pomiędzy plecaczkiem z najważniejszymi rzeczami, rozwiniętym śpiworem, a końcem wyrka. Wagon powoli budził się do...

0

Aurangabad – Ellora

Śniadanie nie różniło się bardzo od tego z poprzedniego dnia, ale Iza tym razem wziąła odważniej masala omlet. Ja też. Banany jak zwykle. Nasz kierowca już czeka. Dziś też sporo do zwiedzania ale atrakcje...

Aurangabad – Ajanta 0

Aurangabad – Ajanta

Dzień z gruntu łatwy. Wszystko zaplanowane. Spałem znacznie lepiej niż ostatnio – przypadek, czy przyzwyczajenie? 7:30 Czas się zrywać, bo o 9 ma być kierowca. Przy okazji poranne polowanie na prusaki w łazience –...

0

W drodze do Aurangabadu

Kiepsko sypiam. Ta zmiana czasu mnie trochę wykańcza. Iza serwuje melatoninę ale nic to nie daje. I tak dziś obudziliśmy się wcześniej, bo to dzień wyjazdu do Aurangabadu i musieliśmy się wyczekoutować z hotelu...

Bombaj – dzień pierwszy 0

Bombaj – dzień pierwszy

Na tutejsze śniadanie nawet nie usiłowaliśmy wstać. Wygrzebaliśmy się ok. 13 lokalnego czasu. U nas to dopiero 8 rano. Zaczęliśmy od czegoś prostego, czyli z lacza bez planu. Spodziewałem się inwazji czegośchcących zaraz od...