Kategoria: Indie północne 2012
Pociąg ciągle stawał i na stacjach i w polu. Niby slipper, ale niektórzy nie gasili światła. Przekimałem jednak do rana z kilkoma przerwami. Dobrze, że zgoniliśmy tego tubylca co zajął Izie miejsce. Niby miał sąsiednie i niby co za różnica, ale jakoś zapomniał dodać, że wysiada wcześniej. Na jego miejsce...
Wygodnie jest gdy restauracja jest przy hotelu a tu jest naprawdę fajna w tym ogrodzie. Zasiedliśmy i zaraz z sąsiedniego stolika zaczął zagadywać do nas inny plecakowy turysta z wielkim plecakiem. Chyba potrzebował z kimś pogadać bo ciągle zaczepiał innych turystów. Zwłaszcza narzekał na pociągi,...
Restauracja hotelowa nie serwuje jajek. To znacznie zubaża możliwości śniadaniowe. W śniadaniu kontynentalnym mamy do wyboru tosty z masłem. Z dżemem i z miodem. Owsianka zmyka listę. Szkoda bo do omletów na śniadanie się przyzwyczaiłem. Trudno – jednorazowo można odmienić. Paratha to taki niesłodki naleśnik nadziewany...
Pogoda dziś dużo gorsza. Niby nie zimno ale mgła. Taka wysoka, że powoduje, że słońca prawie nie widać. Cały dzień mamy przeznaczony na transport do Kajuracho. Nieśpiesznie się pakujemy a potem śniadanko w znanej już nam restauracji Kriszna. Nie wchodzimy na dach bo pogoda taka sobie....
Nie chce mi się wyłazić z łóżka. Lepiej niech to słońce już wyjdzie. Wyszło i zapowiada się piękna pogoda. Poprzedniego dnia namierzyliśmy zaraz obok restaurację Kriszna. Wąski budynek reklamuje się jako z widokiem. Niezłe miejsce na śniadania. Nie trzeba daleko chodzić po głodnemu z hotelu....
Wypadłem z objęcia morfeusza nagle – bo usłyszałem nad głową gulgotanie indora. Morfeusz ma to do siebie, że wypuszcza z byle powodu. Straszna pierdoła. Indorem okazał się wyjątkowo głupi sygnał budzika. No tak – przecież dzisiaj zwijamy się Agry. Częściowo spakowaliśmy się poprzedniego dnia...
Przez te 4.5 godziny przesunięcia mamy źle rozplanowany dzień. Wypadało by wstawać trochę wcześniej żeby mieć więcej dnia. Ale kładziemy się jeszcze prawie jak w Polsce. Przynajmniej ja. O 2 drugiej w nocy i to jeszcze nie mogę zasnąć. Jak już jestem zdatny do wstania to już...
Znów wstaliśmy dość późno. Nad ranem obudziło mnie głośne beeczeenie mezuina z meczetu, który mamy pod oknem. Dziwne, że nie słyszałem go poprzednio. Trochę się wystraszyłem i nie mogłem potem przez jakiś czas zasnąć. Śniadanie jak zwykle w hotelowym barze na dachu. Przy hotelu na dole jest...
Drugi raz jest łatwiej. Po prostu i we wszystkim. W ogóle mam wrażenie, że nie wyjechaliśmy z tych Indii na długo. Wszystko jest tu bez zmian. Poziom trudności w zorganizowaniu czegokolwiek poważnie zmalał. Wiadomo że trzeba zlewać nachalnych, nie reagować na każde zaproszenie, że targowanie to podstawa. Zresztą jak cena...
Lotnisko w Deli o godzinie 4:20 było mocno wyludnione. Tylko ludzie z naszego samolotu i jeszcze z jakiegoś okupowali stanowiska imigration office. Tam obejrzano nasze paszporty i oderwano większy kawałek karty imigracyjnej którą dostaliśmy do wypełnienia w samolocie. Potem odbiór bagaży. Że się...